Weekend z CIN&CIN

Uwielbiam weekendy. I choć praktycznie niczym nie różnią się od reszty dni tygodnia to sama świadomość tego, że mamy sobotę pozwala zrelaksować się bardziej niż zwykle. Codzienna gonitwa z czasem i zmuszanie mojego ukochanego niejadka do jedzenia bywa męczące... A gdzie tam czas na ćwiczenia, które od 3 tygodni powinnam regularnie wykonywać. (A no właśnie, bo nie chwaliłam się jeszcze, ale jestem na mojej pierwszej w życiu diecie, której efektami planuję się z Wami podzielić ! )
 
Weekend w moim przypadku to doskonały czas by trochę odsapnąć, obejrzeć z ukochanym jakiś film i... skosztować dobrego drinka. Piję znikome ilości alkoholu,a odkąd jestem na diecie ta znikoma ilość zmniejszyła się jeszcze bardziej. Nigdy nie lubiłam czystej wódki, jej smak obrzydza mnie od samego powąchania... Nie rozumiem też jak można - będąc kobietą - pić kieliszek za kieliszkiem starając się dogonić kumpli. To nie dla mnie. Ja zdecydowanie wolę zrelaksować się przy ulubionym drinku i sączyć kolorowy, niskoprocentowy płyn przez słomkę. Powoli i do smaku, bez zamiaru upijania się.

Kocham mohito, ale i drinki robione na bazie CIN&CIN - to naprawdę znakomity trunek, który zasmakuje każdemu, kogo obrzydza smak czystego alkoholu.
CIN&CIN jest winem typu WERMUT i choć ja nie znoszę win, te zdecydowanie polecam. Wyselekcjonowane winogrona i specjalnie dobrana kompozycja ziół sprawia, że CIN&CIN ma ziołowo - słodki smak i aromat. Jest idealną bazą dla owocowych drinków ze spritem, wodą mineralną czy też tonikiem. Coś w sam raz na umilenie weekendowego wieczoru przy dobrym filmie.

A żeby i Wam umilić wieczór, mam dla Was na samym dole świetny konkurs, w którym możecie wygrać zapas win dla siebie lub bliskiej osoby , warto wziąć udział ! 





Dużo lodu, CIN&CIN, sprite, cytrusy i minimalna ilość grenadyny to przepis na raj dla podniebienia.






KONKURS WINIARSKI TUTAJ

Etykiety: ,