Pies na Polskim talerzu

Podałem moim dzieciom na obiad psa mówiąc,że to indyk,tylko inaczej przyrządzony. Serce kraje mi się,gdy dzieciaki pytają czy Bobek wróci. Co mam im powiedzieć? Że nie wróci,bo musiałem go zabić,byśmy mieli co jeść,bo wypłaty nie starcza? To jeszcze dzieci,one nie zrozumią. Lepiej niech myślą,że uciekł... - żali się mieszkaniec Mazowsza,pan Jan.

+18 - klik

Hindusi nie jedzą krów,Arabowie świni,a dla Polaków absurdem jest zjedzenie psa.

Pies czy swinia, co za różnica? Żadna.
Uważam,że zwierzę to zwierzę i jeśli ktoś nie jest wegetarianinem czy weganem - powinien zrozumieć,że ludzie zjadają zwierzęta na śniadanie, obiad,kolacje czy przekąskę w każdym  zakątku  świata. Nie ma w tym nic dziwnego,nic strasznego i nic niewłaściwego, ALE!

ZJEDZENIE NA OBIAD PRZYJACIELA RODZINY TO CZYSTY PRZEJAW CHOROBY PSYCHICZNEJ! - takie coś jest karane! Można jeść zwierzęta, ale hodowlane tylko i wyłącznie. To nie jest tak,że ktoś "mądry" zrobi dobry uczynek,pozgarnia z ulicy wszystkie bezpańskie psy i zrobi na tym fortunę sprzedając ich mięso na polskim bazarku... (chociaż z drugiej strony dziwie się,że nikt na to nie wpadł. Pomysłowość Polaków jeśli chodzi o zarobki bywa zaskakująca... . ) To,co zrobił pan Jan jest przerażające... są inne wyjścia  ciężkiej sytuacji finansowej. My też mieliśmy ciężko. W momencie,gdy zaszłam w upragnioną ciążę - straciłam pracę. Bywało,że nie było co do garnka włożyć,rachunki tylko się zbierały na kupce. Ale nie zabiłam psa! Do cholery - zawsze jest jakieś wyjście!

Podsumowując...
Niech sobie jedzą te psy w Azji,Wietnamie czy gdzie tam tylko chcą, niech sobie wcinają psie mięso  nawet w Polsce. Ja jednak mimo,że w pewien sposób to akceptuje,bo zwierzę to zwierzę, to psa bym nie tknęła. W mojej psychice jest uwięziona myśl,że to przyjaciel rodziny,a przyjaciół się nie zjada. No bo chyba mi nie powiesz,że zjadlbyś swojego przyjaciela?

Ostatnie zdjęcie,przedstawia dziewczynkę,która odnalazła swojego zaginionego psa na bazarze - niestety już nie żywego...

Etykiety: , ,