Złodzieje przyjaciół

Pierwsze skojarzenie, które przychodzi mi na myśl, zerkając na tytuł tego posta to miłość. Jest tak  wiele przypadków i smutnych historii, które opowiadają, że na rzecz miłości ludzie rezygnują z przyjaźni, że spokojnie można byłoby ją nazwać złodziejem. I to nie zwykłym złodziejaszkiem, jakim jest pan Heniek, który codziennie wynosi ze sklepu po parę piw, a takim wyrachowanym, bezdusznym przestępcą. Tak, taka miłość powinna skończyć za kratkami...

"Są bardziej nadzy niż wydaję im się, że nagi jesteś Ty... "

Ale złodziejami są też ludzie.  Ci wszyscy z pozoru przezroczyści lub szarzy ludzie, którzy tylko czyhają aż podwinie Ci się noga lub aż znikniesz z pola widzenia. Tacy, którzy z miłością niewiele mają do czynienia, no chyba że to miłość do samego siebie. 
I wtedy działają...
Zacierają te swoje cwane, brudne od fałszywości łapki i kopią pod Tobą dołek, oplatając wokół najmniejszego palca wszystkich tych, którzy mają dla Ciebie jakieś znaczenie. A Ty tylko patrzysz z boku i nawet nie jest Ci przykro. Już nie.

W życiu straciłeś przez takich ludzi za wiele rzeczy, szans i osób. A ile to reputacji zostało Ci odjęte. Najchętniej obszarpali by Cię z resztek godności i dobrego słowa pozostawiając obnażonego w brudnej szacie zmyślonych historii. Ale Ty lejesz na to, najzwyczajniej w świeci już Cię to nie rusza.

Kto ma zostać, ten zostanie. Kto ma Ci wierzyć, ten będzie. Dla kogo jesteś ważny, dla tego ważnym pozostaniesz. 

Zabawne jest jednak to, jak te cwane, brudne łapki kombinują... Kradną, lecz nieumiejętnie.
Myślą, że to ich szansa, a tak naprawdę nie zdają sobie nawet sprawy, jak bardzo tą szansę schrzanili mówiąc o Tobie źle.
Złodzieje! 

KTO SIĘ STĘSKNIŁ ZA JAKIMIŚ STYLIZACJAMI? 
Chyba najwyższa pora zacząć nadrabiać? 
łapki w górę!


Etykiety: ,