Zimowy spontan

Już powoli ubywało śniegu, a tu nagle zima znów nas zaskoczyła. Może tych co oglądają prognozy pogody nie, ale ja zrobiłam wielkie oczy, jak wczoraj wyjrzałam przez okno. Dzięki temu, że śniegu jednak znów przybyło, czeka mnie lada dzień fantastyczna sesja... Ale dziś nie o tym.
Tym razem pokażę Wam efekty spontanicznych zdjęć z Marysią. Należy ona do naszej miejscowej grupy fotoamatorów i dziś miała okazje poćwiczyć trochę na mnie.
Zamszowe długie kozaki mimo, że nie lubią wilgoci to rewelacyjnie sprawowały się w wysokim śniegu. Rozkloszowana sukienka jest jedną z ulubionych, a płaszczyk to moja wielka miłość - choć cieniutki, a rękaw 3/4 to noszę go równie często zimą jak i latem w chłodniejsze dni. Zimą spędzam na dworze tyle co z auta i do auta, więc mogę sobie pozwolić na tak lekkie ubranie. Gdy szykuje się dłuższy spacer, zamieniam go na puchową ciepłą kurtałke.
Myślę, że stylizacja nadająca się zarówno na randkę, jak i do pracy. A jeśli długie kozaki wydają się dla kogoś zbyt odważne, spokojnie można je zastąpić takimi przed kolano lub botkami :)
Mimo, że jestem niską osobą osobiście czuję się w takiej długości za kolano bardzo dobrze.

Napięty strasznie ten tydzień, każdego dnia mam coś zaplanowane... Organizacja pracy ostro działa w tym miesiącu. Ale daje z siebie wszystko,a codzienną kawką zbieram siły i idę do przodu.
Byle do weekendu.
W sobotę pozbywam się mojej okropnej gwiazdki z ręki, a w niedziele przywitam kino, którego nie widziałam około rok. To będzie piękna sobota i jeszcze piękniejsza niedziela.







Jak myślicie, czym zastąpie gwiazdkę z mojej ręki? 
Ktoś zgadnie?

Etykiety: , ,