Złote zamki

Minęły 3 miesiące od porodu i powoli czuję się lepiej w swoim ciele. O tyle lepiej, że postanowiłam pokazać parę dzisiejszych zdjęć, które zrobił mi mój narzeczony.
A co mi tam -  może znów pokocham drugą stronę obiektywu, która swojego czasu była moją odskocznią od rzeczywistości i która zrodziła we mnie pasję, jaką jest fotografowanie.
Choć nie jestem jakoś mega szczupła, choć mam krótkie nóżki i pyzate poliki - zdjęcia lubiłam i lubię. Lubię też złote zamki, które zdobią moje spodnie i sweterek - ależ ja je kocham. Zamki, nie zamki... Ja lubię wszystko,co złote i się świeci. Mój narzeczony zawsze się śmieje, że ja to jak ta sroka... - ale co poradzę? Tak już mam. 
Dzisiejsza stylizacja to takie rach ciach, trzeba szybko coś na siebie zarzucić i mama jest gotowa,możemy jechać. Ale jeśli zdecyduję się pokazywać Wam częściej siebie na zdjęciach - to następnym razem postaram się bardziej :)

Etykiety: , , , ,