Okres kolek, niewyspania i bałaganu w domu


Ostatnimi czasy wyrabiam sobie bicepsy. Mięśnie rąk pracują na okrągło, bo to najbardziej uspokajająca metoda na Xaviera. Nie wiem czy to kolki, czy nie kolki, ale już wiem, co znaczy nieprzespana noc i chodzenie w dzień na śpiocha...
Mały daję popalić, a ja nie dość, że półprzytomna, to jeszcze przybita tym, że on jest smutny i płacze. Nie pomaga kąpiel, nie pomaga herbatka z kopru, nie pomaga pita przeze mnie melisa, ani czopki uspokajające Viburcol. Nie pomagają wibracje w bujaczku, ciepłe okłady ani kropelki Bobotic. Największe działanie uspokajające ma noszenie na ramieniu lub auto - ale i te dwie zbawienne rzeczy coraz częściej zawodzą. Próbowałam też muzyki Mozarta, kołysanek i czytanych na głos bajek - ale płacz wszystko zagłusza aż w uszach dźwięczy.
Mama jest wyczerpana, śpiąca a w domu panuję wieczny bałagan. Biedny też niewyspany tata, który po uciążliwej głośnej nocy musi iść na 13 godzin do pracy...
Okres kolek to niewątpliwie straszny czas i dla rodziców i dla dziecka. Ale co zrobić, jak nic nie działa? Trzeba przetrzymać...


Etykiety: , , , , , , ,