Z brzuszkiem na rower

Nie ma nic lepszego, jak prażące mocno słońce i podmuch chłodnego wiaterku na rowerze.
Na rowerze? Tak.
Bo czy ciężarne są skazane na siedzenie w domu lub tyko i wyłącznie na spokojne spacerowanie? Ależ gdzie tam!
Ja należę do osób, które nie lubią chodzić. Kocham rower,rolki... .
I mimo siódmego miesiąca stanu błogosławionego nie odmawiam sobie tych przyjemności. Teraz póki brzuszek nie jest jeszcze jakiś ogromny - korzystam.
Rower jest znakomitą formą sportu dla ciężarnych, można na bieżąco kontrolować tempo i intensywność jazdy. Powinno się jednak unikać polnych, nierównych dróg, bo takie turbulencje rzeczywiście mogą wpływać niekorzystnie na dziecko.
Na dzisiejszy wypad wybrałam zwiewną idealną na tę pogodę sukienkę/tunikę znakomitej projektantki Dorothy Perkins - uwielbiam ją. Jednak krótkie spodenki pod spód są zdecydowanie konieczne, jeśli ktoś nie chce świecić gołym tyłkiem ;-).

Dzień naprawdę przyjemny. Nawet udało się złapać pierwsze promienie słoneczka i nieco zarumienić skórę :) Ach, pierwszy rok będę takim strasznym bladziochem!



 Sukienka : Dorothy Perkins 
Japonki: Deichmann 
Okulary: Centrum Chińskie 
Torebka: Second Hand

Etykiety: , , , , , ,